Legenda o Halinie Krepiance

← Cofnij - audiobooki

Treść legendy:

Legenda o Halinie Krępiance

Na wschodnim krańcu Świętokrzyskiego, po obu stronach Wisły, leży królewski Sandomierz - małe zabytkowe miasto z ceglanym ratuszem i kolorowymi kamieniczkami, tłoczne od turystów podążających śladami Ojca Mateusza. Barwne, gwarne, radosne…

Sandomierz XXI wieku to miasto kultury, historii i dobrego smaku. Miasteczko z duszą, w którym mile widziani przyjezdni odpoczywają od gwaru metropolii. Dzisiaj rozkoszujemy się tą sandomierską, niemal sielankową atmosferą, ale warto zerknąć w przeszłość, by poznać historię miasta i cenę, którą trzeba było zapłacić, aby Sandomierz był taki, jak dziś. A było to tak…

W XIII wieku Tatarzy najeżdżali ziemie polskie. Wyborowi jeźdźcy łatwo znosili trudy długiej podróży i dzięki sprytowi i okrucieństwu szybko podbijali nawet dobrze obwarowane miasta. Trzykrotnie najeżdżali Sandomierz, a ten trzykrotnie bronił dzielnie swoich mieszkańców i ich dobytku. W jednej z takich walk zginął Piotr Krępa - kupiec, który osierocił córkę Halinę. Dziewczyna dorastała w królewskim mieście, ale na życiu jej i mieszkańców Sandomierza cieniem kładła się smutna przeszłość…

Pewnego dnia zza Wisły znów zaczęły docierać straszne wieści o hordach Tatarów, idących na Sandomierz. Witkonowi - dowódcy miasta - nie udało się na czas odesłać najsłabszych za miasto. Tatarzy swoim zwyczajem okrążyli gród i u jego stóp rozłożyli obóz, regularnie nękając jego mieszkańców. Przedłużające się oblężenie, topniejące siły odpierających atak, brak żywności mocno osłabiły załogę i Witkon rozważał poddanie grodu. Wtedy dzielna Halina Krępianka postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i przedstawiła dowódcy swój plan. Wiązał się on z tajemnicami królewskiego grodu, posadowionemu na malowniczych wzgórzach poprzecinanych lessowymi wąwozami.

Żyzne sandomierskie lessy nie tylko rodziły znakomite plony, miały też inną zaletę. Miękkie, sypkie skały były wręcz idealne do drążenia tuneli. Sieć takich korytarzy znajdowała się pod Sandomierzem, a szczególnie pod rynkiem miasta. W podziemiach kupcy składowali towary. Nikt nie znał tak dobrze sandomierskich podziemi, jak Halina, córka kupca. Wiedziała ona również, że za miastem znajduje się do nich tajemne wejście.

- Pójdę do wodza Tatarów, powiem, że chcę się zemścić na sandomierzanach, zaprowadzę ich do wejścia, zgubię w czeluściach, a wy zaryglujecie wejścia z dwóch stron – zdradziła swój plan dziewczyna.

Jak powiedziała, tak zrobiła. Założyła na siebie płaszcz i wyszła na wały. Pod okryciem trzymała małego gołąbka, którego miała wypuścić, gdy Tatarzy znajdą się już w podziemiach. Strach przeszywał serce młodej dziewczyny, kiedy szła w kierunku postaci trzymających w rękach pochodnie. Zdziwieni Tatarzy nie mogli oderwać od niej wzroku.

Halina wyjawiła im swą misję: - Dowódca grodu Sandomierz wzgardził moim uczuciem. Żądza zemsty leży po mojej stronie. Po twojej – rychłe zwycięstwo. Ale powiadam ci, słyszałam, że posiłki nadciągają. Łatwiej będzie ci się bronić w grodzie niż poza nim. Znam tajemne wejście do miasta. Wystarczy, że mnie posłuchasz, a szybko zwyciężysz, ja zaś nasycę się zemstą – Halina przedstawiła Tatarom swój plan.

Wódz tatarski, mimo podejrzeń starszyzny, przystał na to. Zdecydowano, że Halina wejdzie jako pierwsza do podziemi i będzie przewodnikiem żołnierzy. Wkrótce w tunelach znaleźli się Tatarzy z pochodniami – najlepsi z wojów chana. Dziewczyna nie liczyła, ilu ich jest, odważnie szła przed siebie… Wiedziała, że gdy tylko ostatni Tatar zniknie w czeluściach podziemnych korytarzy, ukryci wojowie Witkona szybko zamurują wejście.  Halina z rozmysłem długo błądziła po podziemiach, wodząc za sobą Tatarów. W końcu ich dowódca zorientował się, że wpadli w zasadzkę. Dziewczyna była w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Nie ulękła się jednak wroga. Gdy jeden z Tatarów z nieokiełznanej złości rzucił oszczepem prosto w jej serce, Halina zdążyła jeszcze przed śmiercią wypuścić gołąbka, który dał znać Witkonowi o wykonaniu zadania.

Dziś Sandomierzowi nie zagrażają już Tatarzy, ale pamięć o dzielnej Halinie Krępiance pozostała i tę legendę opowiadają przewodnicy, oprowadzając turystów po Podziemnej Trasie Turystycznej, do której wejście znajdziecie w kamienicy Oleśnickich  na sandomierskim rynku. Może spotkacie tam ducha dzielnej Haliny?
Projekt Legendy Świętokrzyskie – seria 10 audiobooków dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Kultura w Sieci