Źródło Św. Franciszka

Źródło Św. Franciszka

(Legendy Świętokrzyskie , Jerzy Stankiewicz – KAW 1988)

Dawno, dawno temu na Łysicy stał okazały zamek, jaśniejący z dala na tle granatowego kożucha rozległych borów. W komnatach urządzonych tak pięknie że oczy bolały od patrzenia na te wszystkie wspaniałości. Mieszkały w nim, dwie siostry . Starsza – czarnowłosa, o piwnych oczach, energiczna, w której krew kipiała od nadmiaru energii, i młodsza, będąca jej przeciwieństwem – o złocistych jak słońce włosach, błękitnych oczach, spokojna, delikatna kochająca przyrodę i zwierzęta często spacerująca po lesie. 

Pewnego słonecznego dnia na Łysice przybył rycerz, szukający noclegu Zmęczony całodzienną wędrówką, załomotał do bramy zamku i został gościnnie przyjęty przez siostry. Oczarowany ich urodą, jakby zapomniał o celu podróży. i przedłużał swój pobyt w zamku. Obie, dziedziczki zakochały się w urodziwym młodzieńcu i zabiegały o jego względy. Przystojny rycerz nie wiedział, którą z sióstr obdarzyć swoim uczuciem. Po pewnym czasie serce młodzieńca zdobyła starsza, energiczna i zalotna dziewczyna. Dni i noce zakochani, spędzali razem. Młodsza wyraźnie posmutniała z tego powodu i już wczesnym rankiem wymykała się na leśne ścieżki Łysicy. Czarnowłosą, zazdrosną o swego wybranka, drażniła obecność pięknej siostry, dlatego postanowiła pozbyć się rywalki. Po długich namowach nakłoniła rycerza do zrzucenia siostry w przepaść. Ten zbrodniczy zamiar nie powiódł się – nie zastali dziewczyny w komnacie, bo o wschodzie słońca wyszła do lasu. Myśli zamordowania dziewczyny nadal prześladowały wyrodną siostrę. Postanowiła otruć rywalkę dolewając jej trucizny do miodu i podać spragnionej, gdy powróci ze spaceru. Czara miodu zaprawionego jadem była przygotowana, gdy niewinna siostra wracała do zamku. Drobnymi stopami strącała z traw i paproci krople porannej rosy. Krople – parując – zamieniały się w puszyste chmury i unosiły ku słońcu. Po chwili obłoki pociemniały, skłębiły się i ruszyły śladem dziewczyny. Nagle zrobiło się ciemno, zimno i ponuro. Zerwała się straszna wichura. Przerażona dziewczyna, już dobiegała do bram zamku, gdy ogromna błyskawica rozdarła niebo i oślepiła wszystko, co żyło. Potężny hałas gromu potoczył się po puszczy, gwałtownie zadrżała góra i strzeliste jodły. Przewrócona na ziemię dziewczyna z przerażeniem spojrzała na zamek, który rozpadał się w gruzy. Po chwili pozostały jedynie potężne głazy na stoku Łysicy. Podniosła się i podbiegła do rumowiska, przerażona szukała ciał kochanków, lecz na próżno. Zrozpaczona płakała a jej łzy spływały po kamieniach, jakby chciały zmyć grzech siostry. Łez nazbierało się tak dużo, że do dziś dzień zasilają one źródełko, nazwane źródłem świętego Franciszka, od stojącej obok kaplicy. Wylane z prawdziwej rozpaczy- mają cudowną moc leczenia oczu. Rankiem każdego dnia, strącając krople rosy z ogromnych paproci, nieznany ‘’ ktoś’’ wskazuje drogę do źródła. W dawnych czasach obfite źródło wylewało się na pobliskie ścieżki leśne. Obecnie jest obudowaną kwarcem studnią, w której, jak w lustrze, przeglądają się stare jodły. Woda w niej oddycha wydobywającymi się na powierzchnię i pękającymi bańkami gazu, a na dnie gotuje się, jakby pod spodem czarownice gołoborza swoje miotły paliły. Źródło od dawien dawna ma stałą temperaturę i nigdy nie zamarza.