Pielgrzym pokutnik

Pielgrzym pokutnik

Zebrał i opracował: ksiądz Walenty Ślusarczyk                

Pewien pielgrzym zwiedził wśród umartwień i trudów wiele krajów i miejsc sławnych słynących łaskami i cudami, usłyszawszy o Drzewie Krzyża Świętego postanowił jeszcze udać się na tą Kalwarią Świętokrzyską, aby tu oddać cześć tej relikwii, na której Pan Jezus świat odkupił i błagać o darowanie popełnionych grzechów. Po wielu dokuczliwych kłopotach, ciężkich tarapatach i trudnych sytuacjach, wśród nieznanych borów, jezior i gór wreszcie zbliżył się na koniec ku świętej górze – Łyścem zwanej.

Miejscowi ludzie widząc tak pobożnego człowieka, że ślady jego krwią z nóg były znaczone na ziemi, z największym uszanowaniem, respektem i uznaniem, ceniąc go za pobożność i tak wielkie poświęcenie, dalej go prowadzili.

Nagle usłyszano głos dzwonów klasztornych, a nie była to pora dzwonienia. Zdumienie, zdziwienie i osłupienie ogarnęło wszystkich i szeptali dyskretnie między sobą: “Jakże świętym być musi ten pielgrzym, kiedy aż dzwony same dzwonią na powitanie ku jego chwale”. A ów pielgrzym słysząc te zachwyty pobożnych ludzi, uniesiony pychą dodał: “Na pewno jestem święty”. I w tym momencie skamieniał, a pycha jego na oczach ciekawych została ukarana. Od tej pory za pokutę ciągnie się na klęczkach ku klasztorowi i posuwa  co rok na długość ziarnka maku; kiedy wreszcie stanie na wierzchołku góry, to będzie koniec świata.