Marcin Brykczyński

← Cofnij - lektorzy

Najchętniej odpoczywam na Ponidziu nad Nidą, lubię Pińczów i okolice. A w wolnym  czasie naprawiam stare rowery marki Wigry, Flaming, Sokół, i obdarowuję nimi przyjaciół.

 

Marcin Brykczyński, ur. 23 maja 1969 roku w Rzeszowie. Od 1998r. związany z Kielcami. Do 2017r.  aktor Teatru im.S.Żeromskiego w Kielcach. Aktualnie pracownik Galerii Sztuki Współczesnej BWA.  Współpracuje z kieleckim Teatrem Tet-A-Tet, regionalną TVP i radiem, instytucjami kultury.

Jako nastolatek planowałem grać w filmach kostiumowych. Z tego powodu zacząłem trenować szermierkę. Nie do końca wyszło jak chciałem… Skończyłem łódzką szkołę filmową, zacząłem grać w teatrze. Znajomość szermierki jednak mi się przydała. Ułożyłem kilka układów bójek i fechtunków scenicznych. Zwykle byłem obsadzany w repertuarze dramatycznym, klasycznym. Lubię grać w  komediach. I w spektaklach dla dzieci. Jednym z moich ulubionych jest „Cyrograf” oparty na legendach świętokrzyskich. Zagrałem tam dwie role: Lucyfera i aroganckiego Pielgrzyma podążającego do klasztoru na Św.Krzyżu. Podobno jestem charakterystycznym aktorem. Nie wiem. Ale zdarzało się, że po spektaklu „Hotelowe Manewry” witali się ze mną z wielką radością całkiem obcy ludzie i cytowali moje kwestie, co było i zaskakujące, i miłe.

Kilka razy zdarzyło mi się być docenionym przez kieleckich dziennikarzy i publiczność. Najcenniejszą nagrodą jest dla mnie Dzika Róża Dziennikarzy, którą dostałem w plebiscycie na Najlepszego Aktora w sezonie teatralnym 2003/2004. I pamięć ludzi. Od trzech lat pracuję w Galerii Sztuki Współczesnej BWA. Nie porzuciłem aktorstwa. Ale póki co nie gram na stałe w teatrze. Zawsze jestem zaskoczony, kiedy ktoś z gości galerii wspomina moje role, dopytuje kiedy znowu będę na scenie. No, zobaczymy.

W Kielcach pierwszy raz byłem jako dziecko. Przyjechałem z klasą na wycieczkę szkolną w Góry Świętokrzyskie. Nie pamiętam za dużo z pobytu, z wyjątkiem tego, że w restauracji podano mi kawę ze ściętym mlekiem, którą z braku cukru – posłodziłem landrynkami. Smakowała bardzo dobrze.

Drogi życiowe zaprowadziły mnie po raz kolejny do Kielc w 1998 roku. Tym razem nie była to wycieczka, lecz praca. Zostałem zatrudniony w Teatrze im.S.Żeromskiego. To był cudowny czas. Wtedy też zacząłem poznawać miasto, okolice, ludzi, historię, tradycje, specyficzny język. Rozpocząłem współpracę z Radiem Kielce, kielecką TVP, instytucjami kultury, i pomału zacząłem być rozpoznawalny jako aktor kielecki. Bardzo chciałem być kieleckim aktorem. Pokochałem ten teatr i miasto. W 2009 roku postanowiłem zostać w Kielcach na stałe.  

Teraz mieszkamy z żoną w niedużym przytulnym mieszkanku na KSMie w Kielcach. Mieszka z nami niezwykła łaciata kocica. Straszna z niej gaduła. Żona uratowała ją z pasa zieleni między jezdniami, przyniosła tę małą kruszynkę u w berecie.  Mieszka z nami od roku i  nie wyobrażamy sobie bez niej domu.

Lubię śpiewać, czytać książki, mamy z żoną sporą bibliotekę. Nasze zainteresowania są podobne. Ona zbiera książki związane ze sztuką, malarstwem, filmem – jest plastyczką, malarką, scenografką. Ja ciągle przynoszę nowe książki o szablach, o aktorstwie, teatrze i  historii powszechnej. Czasami gram na mandolinie. Zbieram broń białą i krzemienie pasiaste. Lubię wędrówki po lesie, ale nie zbieram grzybów, nie znam się na nich. Zamiast grzybów zbieram w lesie śmieci.

Audiobooki:

Projekt Legendy Świętokrzyskie – seria 10 audiobooków dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Kultura w Sieci