Legenda o Halinie Krępiance

Legenda o Halinie Krępiance

Działo się to w XIII wieku, kiedy Polskę najeżdżali Tatarzy. Sandomierz trzykrotnie bronił się przed nimi.  Po drugim najeździe mimo zniszczeń miasto odbudowało się i wzmocniło wały i ostrokoły. Okazało się wkrótce, że nie daremnie. Tatarzy znowu podeszli pod miasto. Jednak tym razem nie udało im się zdobyć Sandomierza. W ostatniej chwili gród uratowała Halina, córka Piotra Krępy, który poległ podczas poprzedniego najazdu. Tatarzy swoim zwyczajem okrążyli miasto i rozłożyli się obozem, nękając regularnie obrońców. Przedłużające się oblężenie, topniejące siły obrońców, brak żywności osłabiły załogę i dowódca Witkon postanowił poddać miasto. Na wieść o tej tragicznej decyzji Halina Krępianka zdecydowała się na bohaterski czyn szukając podstępu. Udała się za wały w sam środek wrogiego wojska. Pojmana przez straże poprosiła o widzenie z tatarskim wodzem. Halina przedstawiła mu swój plan. Przekonała, że chce się zemścić za krzywdy swoje. Miała bowiem obiecanego męża Witkona, który wzgardził jednak jej uczuciem. Obiecała Tatarom, że pomoże im przedostać się do środka grodu podziemnymi korytarzami, których pod miastem w miękkim podłożu lessowym nie brakuje. Zna takie wejście, które znajduje się w wąwozie opodal tatarskich namiotów, w wyjście pod jej domem niedaleko rynku. Wódz tatarski mimo podejrzeń starszyzny przystał na plan. Zdecydowano, ze pierwsza wejdzie Halina i będzie przewodnikiem Tatarów. Tak się stało. Kiedy ostatni wojak tatarski zniknął w lochu, ukryci sandomierscy obrońcy szybko kamieniami zawalili korytarz. Tatarzy nadal posuwali się korytarzem do przodu niczego nie świadomi. Wreszcie zorientowali się, że droga, która ich prowadzi Halina jest bez wyjścia i że zostali przez młodą Laszkę oszukani. Dziewczyna widząc, że dłużej już nie da się ich oszukiwać, wyznała prawdę. Rozsierdzony dowódca tatarski z cała siła wbił jej oszczep w plecy.  Umierając Halina zdołała wypuścić ukrytego na piersi gołąbka, który znalazł sobie wydrążony przez wodę otwór i wyleciał na wały obronne. Witkon widząc ptaka, zrozumiał, ze miasto jest uratowane ale Halina zginęła. Tatarzy i Halina na zawsze pozostali w podziemiach Sandomierza. Wódz tatarski straciwszy podstawy swojego wojska odstąpił od grodu. Sandomierz został uratowany.

Po wielu latach mieszkańcy znajdowali po obfitych deszczach sporo ludzkich kości. Nazwali ten pełen wąwozów i rozdołów fragment Sandomierza Piszczelami – i tak zostało do dzisiaj.  

 

Wersja wg J. Myjak, Legendy i opowieści niezwykłe z Sandomierskiego (przyczynek do mitologii sandomierskiej), Sandomierz 2014, s. 12-15.