Gołoborze

Gołoborze

Zebrał i opracował: ksiądz Walenty Ślusarczyk           

    

Góry Świętokrzyskie to siedlisko czarownic i diabłów, a że ci szkodzą ludziom, więc dla ochrony, od czasów wiary św. przez Mieszka I przyjętej i naród Polski w 966 r. budowano wokół kaplice, a nawet klasztory Św. Katarzyny i Świętokrzyski w tym celu wzniesiono. Tego już było za dużo dla rodziny czartowskiej. Zwołano czartów na wielką naradę, by ułożyć plan zniszczenia nieprzyjaciół piekła na ziemi i zapewnić trwały rozwój królestwa szatańskiego na słowiańskiej ziemi. Różne podawano sposoby zniszczenia wiary na ziemi, lecz jeden najbardziej przypadł do gustu zwolennikom Belzebuba.

Po naradzie wysłano jednego sprytnego, a mocnego diabła w Tatry, by przyniósł olbrzymią skałę i rzuciwszy z góry rozbił nią miejsce święte. Biedak łakomczuch za dużą urwał skałę i niósł ją powoli, a przez to spóźniony usłyszał głos z ziemi i zobaczył jasność ze świątyni. Była to pasterka, a diabeł myślał że to dzień, a w dzień latać mu nie wolno. Puścił więc głaz, i sam został zabity.

Głaz upadł na Klonowej Górze. Diabły się o tym dowiedziały i piekło żałobę ogłosiło, a łzy szatańskie spadając na ziemię twardniały i w głazy się przemieniały. Stąd tyle głazów na Łysej Górze, a miejsca te noszą nazwę Gołoborze.

Na nich to czarownice ze złymi duchami w noc sabatu figle i harce wyprawiają.
Diabeł kasze sadłem krasi,
sowa w dzieży żur pitrasi,
Stary puchacz na gałęzi
ni to śpiewa ni to zrzędzi.

Hej siostrzyce czarownice,
dalej żywo na Łysice,
Na pomiotła, na ożogi,
niech ludziska pomrą z trwogi.

Na łopacie wiedźma gna…..
hopsasa, hopsasa,
na wyścigi pędzą strzygi,
mkną przez krzaki wilkołaki……

Bladolice, topielice
suną chyłkiem na Łysice.
hopsasa, hopsasa,
na łopacie wiedźma gna

Piszczą w trawie małe skrzaty
trzeszczą wilkom zeschłe gnaty,
Stary puchacz na gałęzi,
Ni to śpiewa ni to zrzędzi….

Lecą goście na Łysicę,
wilczych ślepiów płoną świece,
A krasięta – niebożęta

umiatają bór od święta
Hej siostrzyce czarownice,
Dalej żwawo na Łysice[1].

[1] B.Jeziorski, Iskry, nr 2, Warszawa 1930