Diabeł i rycerz

Diabeł i rycerz

Zebrał i opracował: ksiądz Walenty Ślusarczyk     

         

Lud świętokrzyski opowiada legendę o żołnierzu, który zapalił w diable świeczkę i został bogaty.

Jak głosi legenda, pewien żołnierz odłączywszy się od swojego oddziału po bitwie pod górą Chełmową z wojskiem Aleksandra Wielkiego zmylił drogę i błądząc po lesie i górach zaszedł wreszcie zmęczony na szczyt Łysicy. Tu ujrzał wspaniały zamek, w którym mieszkała pyszna pani, która kazała podwładnym nazywać się Bogini Diana i miała cyrograf z diabłem podpisany.

Żołnierz poprosił o nocleg i chętnie został przyjęty. Tajemnicze osoby wprowadziły go do pokoju, w którym na ścianie wisiały cudowne portrety diabłów i czarownic znanych w okolicy, strzyg i płanetników. Na jednym portrecie Belzebub trzyma w ręku lichtarz. Żołnierz mając świecę, a chcąc zapaloną umocować, wsadził ją w ten lichtarz i zaczął szykować posłanie do spania. Zaraz z szumem i wichrem zjawia się dużo różnych diabłów i diabełków, wpadają do pokoju naszego żołnierza i atakują go za profanację portretu ich wodza i najstarszego diabła, że ośmielił się wepchnąć Lucyferowi w zęby świeczkę. Żołnierz wystraszony i przerażony, drżał na całym ciele, krew stanęła w żyłach, a oczy kołkiem, zimne ciarki przeleciały po plecach, a dusza uciekała to w pięty, to na ramiona. Drętwy i osłupiały, jąkając tłumaczył, że uczynił to nieświadomie, a tylko widząc lichtarz umieścił świeczkę dla uniknięcia pożaru. Piekło tego usprawiedliwienia przyjąć nie chciało i szatani porwawszy naszego bohatera zanieśli przed oblicze Lucyfera, który uwiązany do łańcuchów i przykuty do ściany, siedząc na czerwonym tronie trząsł się ze złości i ryczał na wojaka. Nasz rycerz smutny i blady powtarzał w kółko swoje tłumaczenie, a diabeł słuchał, uspokoił się i spoważniał.

Gdy skończył mówić wtedy odezwał się Lucyfer: „Nie bój się, jesteś przy mojej łasce, bo świeczkę mi zapaliłeś przed moim portretem. Kazał mu dać dużo złota i wypuścić na wolność.

Żołnierz obładowany złotem przyszedł do Słupi i zaczął robić zakupy. Jakież było jego zdziwienie, gdy w kieszeniach zamiast złotych dukatów znalazł głazy świętokrzyskie.